Co daje znajomość historii? – Historię trzeba znać!

0

Coraz częściej rozmowy z moimi znajomymi sprawiają, że jest mi przykro.

Dlaczego? Bo oni w ogóle nie znają historii. I nie mówię o szczegółowej wiedzy na temat życia w państwie Inków albo wykuciu pocztu królów Polski na pamięć. Nie, chodzi mi o proste zagadnienia.

Oczywiście nie mówię, że to ich wina. Najczęściej wcale tak nie jest. System nauczania tego przedmiotu w naszym państwie zakrawa o pomstę do nieba, a nauczyciel rzadko kiedy potrafi wzbudzić zainteresowanie w klasie. Na forum publicznym rozmawia się o niej tylko wtedy, gdy trzeba uczcić rocznicę albo wypomnieć komuś przeszłość. To kto ma dać jakąś wskazówkę, początek nici, po której będą szli do kłębka?

 

Ja głoszę niepopularną teorię, że historię trzeba znać.

I propaguję ją wśród wszystkich, więc przyszła kolej na was, moi drodzy. Postaram się od czasu do czasu napisać coś, co wpisze się w tę kategorię. Wiem, że możecie mieć teraz mieszane uczucia. Po co to wszystko, skoro pewnie trafi tylko do fanatyków. A ja zapytam – dlaczego nie lubisz i nie chcesz poznać historii?

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi, że to nuda, to rozumiem Cię, też bym się zanudziła, gdybym opierała się głównie na lekcjach. Na szczęście zaczęłam bardzo wcześnie szukać dalej, przez co edukacja nie zdążyła wpłynąć na moje postrzeganie tego przedmiotu. Tylko mam małe „ale”. Nie możesz na podstawie złego wrażenia stwierdzić, że historia jest nudna. Możesz co najwyżej powiedzieć, że Ty nie zostałeś nią zainteresowany. Gdzie leży różnica?

Weźmy jako punkt odniesienia matematykę.

Dziedzina nauki, której ja nie cierpię. Czy mogę powiedzieć, że jest nudna? Nie, bo wiele osób jest zafascynowanych szukaniem iksów i zgłębianiem teorii matematycznych. Mogłabym powiedzieć najwyżej, że mnie to nie interesuje. Zgadza się?

To może powiesz, że jej nie lubisz. Masz takie prawo, ale to nie zmienia faktu, że wypada Ci choć trochę wiedzieć. Wyobraź sobie, że ja oznajmiam, że nie znam tabliczki mnożenia i nie odróżniam trójkąta od prostokąta, ale to dlatego, że nie lubię matematyki. Czy to jest usprawiedliwienie? Nie, weźmiesz mnie za niedouczoną, bo nie wiem podstawowych rzeczy.

A jak stwierdzisz, że do niczego Ci się nie przyda, to ja powiem, że mi funkcja liniowa także, już nie wspomnę o sinusach i cosinusach kąta ostrego, ale za to dodawania czasem używam.

 

Widzisz?

Historia jest tak samo ważną dziedziną nauki, jak matematyka, biologia, chemia czy jakakolwiek inna. Dlatego brak zamiłowania do niej nie usprawiedliwia Cię z całkowitej ignorancji. Obejdziesz się bez znajomości dat, mało istotnych nazwisk albo pojęć czy nazw rzek, przy których narodziła się Mezopotamia. Ale warto wiedzieć, jakie były przyczyny i skutki najważniejszych z naszego punktu widzenia wydarzeń.

Podobnie nie musisz zapoznawać się ze starożytnością, wystarczy ostatnie 100 lat. Tak, uważam, że o każdej epoce należy mieć mgliste pojęcie, ale nie liczę na cuda. Lepiej znać najbliższą przeszłość, za to w miarę dokładnie, a nie wiedzieć nic o cywilizacjach antycznych, niż na odwrót. Ale po to wszystko?

Co daje znajomość historii?

Możesz znajdować powiązania między wydarzeniami, opierając się na analogicznych sytuacjach z przeszłości. Dzięki temu łatwiej reagujesz, gdy dostrzegasz niepokojące sygnały. Wiesz, czego raczej unikać albo jakie jest ryzyko określonego zachowania.

Zaczynasz lepiej rozumieć funkcjonowanie świata. Wiesz, co doprowadziło do obecnej sytuacji. Poznajesz historię innych państw, odnajdujesz wspólne cechy łączące je ze sobą. Zauważasz, w jaki sposób jeden kraj wpływał na drugi i dlaczego obecnie jest taka sytuacja między nimi.

Nie próbujesz wprowadzić rozwiązań, które już kiedyś zawiodły, tylko szukasz nowych. Dzięki temu nie marnujesz czasu na bezowocne działania.

Zauważasz, jak wiele masz wspólnego z innymi. Często macie podobne doświadczenia albo razem uczestniczyliście w danym wydarzeniu. Pomagaliście sobie nawzajem. Doceniasz ich, a oni Ciebie.

Unikasz ryzyka wprowadzenia Cię w błąd lub przekazania Ci zafałszowanego obrazu. Wiesz dobrze, że było inaczej i nie dasz z siebie robić głupka!

 

Mało? To spróbujemy inaczej.

Teraz na chwilkę egoizm do kieszeni. Pomyśl o całym społeczeństwie, o wszystkich Polakach. O tych, którzy żyli kiedyś i którzy przyjdą na nasze miejsce. Jeśli każdy z nas nauczy się niezbędnego minimum, korzyści odczuje cały naród.

Historia jest lekceważona, bo po co uczyć się tego co było? To już było, a ważniejsze jest to, co będzie. No nie do końca. Wszystko się powtarza. Wszystko. Jeśli masz jakiś problem i myślisz, że nikt nigdy nie miał takiego – mylisz się. Nie ma takiej sytuacji, która nigdy wcześniej nie nastąpiła. Owszem, czasem zmienia się forma, ale na pewnej płaszczyźnie da się to z czymś porównać.

Czy dotyczy Cię któreś stwierdzenie?

• Zastanawia Cię, dlaczego jakieś zjawisko powstało i jak działa.

• Zadziwiają Cię mechanizmy funkcjonowania świata.

• Denerwujesz się na politykę, jej działanie, kierunek, w jakim zmierza, ale nie wiesz, jak to można zmienić.

• Interesują Cię relacje, zależności między państwami.

• Chcesz poznać dokładniej wpływ Polski na losy świata, żeby zrozumieć niektóre stereotypy albo sposoby odbierania naszego narodu za granicą.

• Uważasz, że Polska jest niedoceniana na arenie międzynarodowej.

• Zależy Ci na tym, żeby nasz kraj dobrze funkcjonował, rozwijał się, także dla przyszłych pokoleń.

 

Jeśli tak, to szukaj odpowiedzi w historii!

Tam naprawdę można to wszystko znaleźć. Trzeba tylko chcieć.

 

Mam nadzieję, że przynajmniej jedna osoba zastanowi się nad tym i być może zmieni swój stosunek do tej dziedziny nauki. A ja ze swojej strony spróbuję trochę wam pomóc przekonać się, jak wiele korzyści płynie z odpowiedniego badania przeszłości. Postaram się od czasu do czasu przedstawić ważne zagadnienia, odbiegające od encyklopedycznych faktów. Istotne dla dzisiejszego świata, dla nas wszystkich. Daj nam szansę Cię przekonać.