Początkujący Freelancer cz. 1: Na jakich portalach znajdziesz oferty? Moje opinie.

3

Postanowiłam stworzyć krótki cykl wpisów na podstawie moich dotychczasowych doświadczeń w temacie freelancingu. Przyda się on przede wszystkim tym, którzy dopiero planują zacząć swoją przygodę z zarabianiem jako wolny strzelec, ale myślę, że także mniej lub bardziej zaawansowani stażem freelancerzy znajdą tu coś pożytecznego. W końcu nigdy nie przestaniemy się uczyć, cały czas coś nas może zaskoczyć. Warto dzielić się wiedzą, ja bardzo lubię uczyć się na cudzych błędach, ale też sukcesach. Dlatego zachęcam do wymiany opinii tutaj w komentarzach, chętnie przeczytam też wasze wpisy na ten temat, jeśli macie u siebie.

Nie wiem jak to w waszym przypadku, ale kiedy mówię komuś, że jestem freelancerem, ten ktoś zwykle patrzy z dwoma wielkimi znakami zapytania w oczach. Jak zaczynam tłumaczyć niektórzy mówią „aaa” z mniejszą lub większą pewnością w głosie. Inni nadal patrzą. Dlatego wydaje mi się, że chociaż sporo się o tym mówi ostatnio, to nadal trochę za mało tych informacji. Jeżeli dla ciebie ten świat to Narnia internetu, to także powinieneś przejrzeć ten poradnik. Może nie będziesz nim zafascynowany, ale przynajmniej nie popiszesz się już niewiedzą.

Cykl „Początkujący Freelancer”:

  1. Na jakich portalach znajdziesz oferty? Moje opinie.
  2. Jakie zlecenia dostanie freelancer bez doświadczenia? Moje doświadczenia.
  3. Pieniądze, zarobki, kasa na koncie – tylko kiedy?
  4. Na co uważać, a co nie jest takie straszne?
  5. Rady (czy tam lifehacki) dla początkujących freelancerów

 

Jak widzicie, dzisiaj zajmiemy się portalami dla freelancerów. Które z nich są ciekawe z punktu widzenia początkującego freelancera, a na które szkoda czasu? Omówię kilka serwisów, z którymi miałam do czynienia. Będę mówić o nich z perspektywy mojej specjalizacji, ale nie wpływa to na większość informacji, także niezależnie od twojej dziedziny ten poradnik się przyda. Niestety istnieje nisza jeśli chodzi o polskie strony dla freelancerów, dlatego większość z nich jest zagranicznych, co ma wpływ na oferty.

Każdą stronę omówię szczegółowo dla bardziej zainteresowanych oraz dodam ogólne podsumowanie dla tych, którym nie chce się czytać mojego wywodu i szukają tylko oceny.

1. Freelancer.pl (lub Freelancer.com)  – KORZYSTAM

freelancer
Chyba najpopularniejszy międzynarodowy portal dla freelancerów. Ogłoszeń z całego świata jest mnóstwo, pojawia się kilka na sekundę. I w ciągu następnych pięciu sekund jest już 20 odpowiedzi. Konkurencja? A i owszem. Nazwałabym to nawet „wyścigiem szczurów”. W tym wyścigu przodują osoby z Indii i Bangladeszu, które zdają się mieć nadludzkie możliwości jeśli chodzi o szybkość dodania swojej odpowiedzi i są gotowi pracować praktycznie za darmo. Trzeba się liczyć z tym, że wielu pracodawców wybierze właśnie ich, a nawet z myślą o nich dodaje ogłoszenie.

Jakie są rodzaje zleceń?

Strona oferuje bogaty wybór kategorii i podkategorii, co pozwala na dobranie sobie bardzo szczegółowych zakresów umiejętności. W każdej z nich jest ruch, jeśli chodzi o oferty, chociaż wiadomo, że nie wszędzie jest on taki sam. Na przykładzie tłumaczeń – tłumaczenia z angielskiego na polski pojawiają się raz na kilka dni, podczas gdy na niemiecki jest ich przynajmniej kilkanaście w ciągu dnia. Do pierwszych stoi długa kolejka osób, które na tę ofertę wyczekują, do drugich też jest sporo chętnych, może nawet więcej, ale stały napływ zleceń trochę upłynnia ruch. Tak czy siak – trzeba się przygotować na długie godziny aplikowania do każdego ogłoszenia z kolei i liczyć na łut szczęścia.

Co jeszcze? Abonamenty.

Niby da się bez nich funkcjonować, ale szanse bycia wybranym bez tych wszystkich podświetleń, wyróżnień i tak dalej nie są zbyt duże. Co prawda na miesiąc można wypróbować jeden z droższych za darmo, ale trzeba uważać, żeby anulować subskrybcję na czas, żeby jej automatycznie nie przedłużyć. Tak, ja za gapiostwo zapłaciłam ponad 100zł, a pamiętałam o tym, tylko przeoczyłam zbliżającą się datę końca darmowego okresu korzystania z abonamentu. Ciągle myślałam „przecież jeszcze nie minął miesiąc”. O tym, że minął brutalnie poinformowało mnie pobranie stosownej opłaty. Czy ten abonament zwiększa szanse wybrania do zlecenia? Ciężko stwierdzić, bo nie próbowałam bez niego, ale nie wydaje mi się, żeby efekt był spektakularny, bo do dziś dostałam raptem dwa zlecenia. A złapałam je, ponieważ postanowiłam sprytnie wyszukiwać ofert późno w nocy, także polscy zleceniodawcy, którym zależało na czasie, wybrali mnie niemal od razu.

Czy polskich zleceniodawców jest tam dużo?

Na tle innych krajów raczej nie, także dla kogoś, kto chciałby np. pisać teksty po polsku może to być kłopotliwe. Zwłaszcza, że polskich wykonawców jest z kolei dość sporo, a zatem jak już coś się zjawi, to konkurencja jest dość spora. Większość Polaków jednak aplikuje do zagranicznych zleceń. Bycie wybranym do „międzynarodowej” oferty to istna loteria. Szczególnie dla początkującego, ponieważ zwykle zleceniodawcy chcą albo doświadczenia, którego jeszcze nie masz na portalu – dlatego dużym plusem będzie bogate portfolio na profilu – albo taniego pracownika, a tutaj przedstawiciele wyżej wspomnianych narodowości przodują.

Dodatkowe koszty, jakie można ponieść?

Warto wspomnieć o płatnych testach potwierdzających umiejętności np. w języku angielskim, często pracodawca ich wymaga przy zgłaszaniu swojej kandydatury. Koszt to przeciętnie 15zł, ale pamiętajmy, że wynik może być dodatkowym atutem, a może wręcz działać na szkodę. W końcu to egzamin, raz pójdzie lepiej, raz gorzej, ale rezultat jest widoczny. Według mnie to słaba metoda definiowania realnych możliwości w danym zakresie. Kolejną wadą portalu są prowizje – okej, ich istnienia należy się spodziewać, ale są pobierane tuż po przyznaniu zlecenia, a więc zanim wykonamy pracę. Jeśli z różnych względów nie uda nam się go ukończyć, to jesteśmy stratni. Ja w ten sposób straciłam ostatnio 15zł.

Czy konto jest w 100% za darmo?

Jak widać, teoretycznie można prowadzić tam swój profil bez żadnych opłat, ale jeśli na poważnie chcecie zarabiać na tym portalu, to musicie przygotować się na pewne koszty. Może to być opłata abonamentowa (bez niego ciężko się przebić, dlatego warto wykorzystywać swój darmowy miesiąc na jak największe wypromowanie swojej osoby), dodatkowe wyróżnienia zleceń, płatne testy i prowizje od zleceń.  Czy warto zainwestować? To już musicie rozstrzygnąć indywidualnie. Dla mnie te rozszerzenia to trochę naciąganie, ale z drugiej strony ułatwia to zaistnienie na stronie. No właśnie – ułatwia. Nie zamyka drogi do korzystania z niego za darmo, trzeba wtedy tylko podejmować się zleceń, co do których jesteśmy pewni zysku, żeby nie stracić na prowizji. Ja uważam, że talent i ciężka praca bronią się same.

Czy zatem gra jest warta świeczki?

Wypisałam chyba wszystkie mankamenty tego portalu, ale jednak z niego korzystam, co oznacza, że nie jest on taki zły.  Wszystkie te wady, jeśli można to tak nazwać, wymieniłam nie po to, aby was od tej strony odciągnąć, tylko przygotować na to, co was czeka. Mój ogólny stosunek do strony jest jak najbardziej pozytywny, bo mimo wszystko jest tam najwięcej ofert z całego świata, jest tam spora różnorodność kategorii i stały napływ klientów. Swoje najlepiej płatne zlecenie złapałam właśnie tam, oprócz tego miałam kilka kandydatur i próbnych prac, które z różnych względów nie zaowocowały współpracą (o niektórych rozmowach z potencjalnymi pracodawcami wspomnę w notce „Na co uważać, a co nie jest takie straszne), a także pierwszą pracę, której nie podołałam. W moich początkach serwis ten odegrał sporą rolę.

Rejestrować się?

Jeśli więc jesteś zdeterminowany i gotowy na spędzenie długich godzin na łowieniu zleceń, budowaniu swojej renomy, jeśli nie stresuje Cię duża konkurencja oraz presja czasu, jaką można odczuć, kiedy czuje się tempo napływu ofert i odpowiedzi, jeśli liczysz się z możliwością zainwestowania dla osiągnięcia zysków…

Lub najzwyczajniej w świecie, tak jak ja, zamierzasz od czasu do czasu tam zajrzeć, skorzystać ze stałego napływu ogłoszeń w bardzo wyszczególnionych dziedzinach, poznajdować kilka ofert wartych aplikowania, łowić okazje i świeże zlecenia w mniej popularnych kategoriach oraz spokojnie czekać na odezwę zainteresowanego klienta, to jak najbardziej polecam portal.

Specjalnie tak rozbiłam końcówkę, żeby zwrócić Twoją uwagę na to, co może na tej stronie łatwo porwać, czyli gonitwę, której nie warto ulegać. Mnie na początku dopadła ta gorączka w poszukiwaniu zleceń, przez co aplikowałam do każdej kolejnej oferty, odpuszczałam te, w których było już sporo kandydatów „bo i tak mnie nie wezmą” oraz te, które były dodane dłużej niż 5 minut temu „bo już jest ktoś przede mną, kto się lepiej nadaje”, a na koniec denerwowałam się, że nikt mnie nie wybrał. Później zrozumiałam, że nie tędy droga. Teraz zaglądam tam raz na kilka dni, szukam zleceń, które do mnie przemawiają, dopiero wtedy się zgłaszam. Znam już porę, kiedy najlepiej to robić. I do tego namawiam was też, znajdźcie tam swój rytm, a wtedy żaden „Bangladeszanin” czy „Indyjczyk” nie będzie dla was zagrożeniem, abonament nie będzie niezbędny, a brak opinii na stronie sam się zacznie uzupełniać.

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Stały i szybki napływ ofert z całego świata.
  • Dużo szczegółowych kategorii.
  • Przejrzysty interfejs.
  • Możliwość nawiązania stałej współpracy w systemie godzinowym.
  • Sporo dobrze płatnych zleceń.
  • Płatności Milestone – zaliczki za dany etap, jednak do wypłacenia po zakończeniu całości.
  • Rozbudowane narzędzia budowy profilu, dodawania portfolio itd.

WADY:

  • Prowizje pobierane przed rozpoczęciem pracy nad zleceniem.
  • Słabo rozwinięta polska wersja językowa strony – pół po polsku, pół nadal nie.
  • Płatne abonamenty i inne dodatki, bez których trudniej zostać wybranym do oferty.
  • Często wymagane płatne testy umiejętności.
  • Duża konkurencja z całego świata – szczególnie z Azji.
  • Mało polskich zleceń, wielu polskich użytkowników.
  • Łatwo ulec presji czasu, gonitwie za zleceniem.
  • Długi okres oczekiwania na pierwszą wypłatę środków

OGÓLNA OCENA: 7/10 – WARTO.

freelancer

2. Upwork.com – KORZYSTAM

freelancer
To na tej stronie znalazłam pierwsze zlecenie i to dość szybko, jak na nowego użytkownika, osobę bez doświadczenia czy ładnego portfolio na profilu. To tam znalazłam pierwszą długoterminową współpracę. To tam zdobyłam pierwsze „sample”, które pokazuję potencjalnym pracodawcom. Przyznaję, że ostatnio zaniedbałam tę stronę na rzecz opisanej powyżej, a szkoda, bo jest zdecydowanie przystępniejsza, szczególnie dla początkujących.

Najważniejsza przewaga nad głównym konkurentem?

Strona nie jest opanowana przez Azjatów pracujących za śmieszne stawki i aplikujących do każdego zlecenia. Nie twierdzę, że ich tam nie ma w ogóle, to by było zbyt piękne. Ich obecność tam nie wpływa jednak na przeciętnego użytkownika – oprócz ogłoszeń-pułapek, ale o nich w części 4. Co prawda tutaj nie widać innych kandydatów do danej pracy, więc trudno stwierdzić, z kim się konkuruje, ale da się wyczuć tę różnicę. Tutaj tłok jest trochę mniejszy, ogłoszenie może mieć „less than 5 proposals” – czyli „mniej niż 5 propozycji” (wykonania) – nawet przez kilka godzin, co na freelancer.pl jest nie do pomyślenia w przypadku uczciwej oferty. Przeciętna liczba zgłoszeń to 5 do 10 lub 10 do 15 na zlecenie, w zależności od popularności kategorii, specyfiki zadania. Widać wyraźnie różnicę, prawda? Znacznie więcej jest też ogłoszeń „Hourly”, czyli płatnych za godzinę. Jest to wygodne dla osób szukających w miarę stałego dochodu.

Stopień trudności zadania – o ile tak można to nazwać.

Fajną opcją, jaką bardzo sobie tam cenię, jest określenie przez pracodawcę „stopnia trudności” zlecenia. Dlaczego biorę to w cudzysłów? Nie da się tego dosłownie tak określić, ale jest to coś w tym stylu. Przy zakładaniu profilu, freelancer określa swój stopień zaawansowania w trzystopniowej skali:

$ – Początkujący

$$ – Średniozaawansowany

$$$ – Doświadczony

Można to oczywiście w każdej chwili zmienić, nie jest to też sprawdzane przez nikogo. Nie warto kłamać mimo to, bo pracodawca i tak zobaczy, że masz nowy profil, więc doświadczenia na stronie nie zdobyłeś, nawet nie masz nic w portfolio, żeby udokumentować dotychczasową pracę. Wybierz stopień zgodny z rzeczywistością.

Po co jest ta skala? Przy ofertach widać symbole poszczególnych poziomów, można też według nich filtrować zlecenia. Wtedy wyświetlają się te ogłoszenia, których autorzy poszukują freelancera z określonym stopniem zaawansowania. Ze strony zleceniodawców ta skala wygląda tak:

$ – Najmniejsza cena, być może kosztem jakości

$$ – Równowaga jakości i ceny

$$$ – Przede wszystkim jakość, nawet za wyższą cenę

Nie przytoczyłam dosłownie tych określeń, ale mniej więcej tak jest to opisane. Można się obrazić na to, kłócić się „przecież jako początkujący wcale nie muszę zrobić tego gorzej”, ale obiektywnie patrząc – coś w tym jest. Przynajmniej wiemy na wstępie, na czym zależy ogłoszeniodawcy i możemy pod tym kątem znajdować pierwsze oferty. Nie oznacza to, że osoba z poziomem $ nie może kandydować do pracy z poziomem $$$, ale wie już z góry, że ma mniejsze szanse na bycie wybranym. Natomiast mnie, także użytkownikowi na pierwszym poziomie, trafiło się spore zlecenie z poziomu drugiego, więc nie opłaca się całkiem zamykać na pozostałe ogłoszenia.  Mimo to, takie stopniowanie ofert ułatwia – być może wbrew pozorom – początkującemu na otrzymanie pierwszych prac.

Pracodawcy sami się do Ciebie zwracają!

Bardzo często, z czym nie spotkałam się raczej gdzie indziej, to zleceniodawca zaprasza do przejrzenia jego oferty! Jeśli uzna, że Twój profil mu odpowiada, może zaprosić Cię na „Interview”, czyli zaproponować kandydaturę do swojego zlecenia. Możesz się zgodzić i wtedy negocjujecie warunki, ale wcale nie musisz i nie wpłynie to negatywnie na Twoją opinię ani ogólnie na nic. Dostaję bardzo dużo takich zaproszeń, odkąd mam już kilka ocen na portalu jest ich coraz więcej. Co prawda tylko jedno dotąd było warte mojej uwagi, ale i tak jest to sporą zaletą strony, angażującą obie strony w odnalezienie się. Często robią to ogłoszeniodawcy, którym zwyczajnie zależy na szybkim wykonaniu zadania – jeśli czujesz się na siłach, może trafić Ci się niezła okazja, jeśli będziesz w odpowiednim miejscu i czasie.

A co z opłatami?

Nie ma wyraźnych opłat za korzystanie z serwisu. Istnieją płatne abonamenty, dzięki którym np. dostaje się dodatkowe „żetony” na zgłaszanie kandydatury (najczęściej 1 oferta = 2 żetony), jednak mi darmowe 60 miesięcznie wystarczyło w pełni, nawet kilka zostało. Spokojnie można się bez tego obejść, ja dokładnie nawet nie znam korzyści, jakie by mi potencjalnie wykupienie konta premium. Jeśli jednak ktoś rozważałby zakup – są one znacznie tańsze niż na poprzednio opisanej stronie. Nawiązując jeszcze do poprzednika – tutaj testy umiejętności są darmowe, ale ich znaczenie jest mniejsze, raczej jako dodatek do profilu niż coś determinującego otrzymanie zlecenia. Dość duże są jednak prowizje za wykonaną pracę, być może na tym portal sobie „odbija”. Przynajmniej pobierane są po zakończeniu zlecenia, z otrzymanej kwoty. Wydaje mi się jednak, że każdy się z taką opłatą liczy, korzystając z tego typu pośrednictwa. Oprócz tego nie ma żadnych potrzebnych inwestycji w konto na tej stronie.

Gdzie jest jednak haczyk?

To wszystko byłoby za piękne, żeby prawdziwe. Jest dość poważne utrudnienie, które może niektórym uniemożliwić korzystanie z tej strony. A mianowicie jest to portal całkowicie zagraniczny. Co to oznacza? Serwis wie, że jesteś z Polski, podajesz polskie dane podatkowe, ustawiasz sobie polski numer konta do rozliczeń. I na tym koniec, jeśli o Twoją polskość chodzi. Portal jest całkowicie w języku angielskim, wszystkie zlecenia – niezależnie od kraju pochodzenia pracodawcy – również. Co prawda, faktycznie, zleceniodawcy są z różnych krajów, głównie USA, ale też i np. państw hiszpańskojęzycznych czy Niemiec – mimo to, ciężko o Polaka. Dotychczas raz trafiłam na pracodawcę z Polski, ale kierował on ofertę i tak do „Native English”.

Co to oznacza?

Nie znajdziesz tutaj ofert na tekst w języku polskim, na stronę internetową po polsku itd. Zdarza się raz na jakiś czas tłumaczenie na polski, najczęściej z angielskiego lub niemieckiego, ale rzucają się na nie wszyscy polscy użytkownicy, także kto pierwszy, ten lepszy. Jeśli zatem nie znasz na tyle dobrze angielskiego, żeby poruszać się po stronie oraz wykonywać swoją pracę w tym języku – najczęściej, bo zdarzają się oferty dotyczące innych języków, ale i tak napisane po angielsku – to raczej nie będzie strona dla Ciebie. Ja dotychczas zajęłam się tam jednym drobnym tłumaczeniem na polski – moja pierwsza praca jako freelancer w ogóle, więcej w części 2 – oraz napisaniem dwóch artykułów po angielsku, z czego jeden zaowocował ofertą stałej współpracy.

Czy warto szukać tam pracy?

Nie jest trudno o zlecenie, w zasadzie cały czas kandydyduję do jakiegoś ogłoszenia ze swojego zgłoszenia lub na zaproszenie pracodawcy. Musisz się jedynie liczyć z tym, że pracujesz „za granicą” – a zatem dla klienta zza granicy oraz w innym języku. Jest to jedyna strona na liście, która jest w 100% zagraniczna, ale jest też to chyba moja ulubiona strona. Wydaje mi się, że przez to jest jeszcze taka swobodna – nie ma tłumów z całego świata, jedynie osoby gotowe pracować po angielsku. Jeśli nie jesteś w stanie wykonywać swojej pracy w tym obcym języku, to niestety nie jest póki co strona dla Ciebie. Być może to się zmieni, coraz więcej ogłoszeń jest np. po niemiecku, hiszpańsku lub francusku i trafiają do odbiorców. Na ten moment jednak musisz sobie odpuścić. Ale jeśli jesteś otwarty na międzynarodową współpracę i posługujesz się tym uniwersalnym językiem – śmiało podbijaj tę stronę!

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Stały napływ zleceń.
  • Niewielka konkurencja w stosunku do ilości ofert.
  • Przejrzysty interfejs.
  • Stopniowanie zleceń pod kątem zaawansowania.
  • Darmowe konto jest w pełni funkcjonalne.
  • Możliwość zaproszenia przez zleceniodawcę do jego pracy.
  • Sporo ofert rozliczanych w systemie godzinowym.
  • Można ustalić zaliczki z pracodawcą.
  • Darmowe testy umiejętności.

WADY:

  • Brak polskiej wersji językowej.
  • Większość ofert jest w języku angielskim.
  • Nie ma polskich zleceniodawców (lub jest ich niewielu).
  • Dość spora prowizja od wykonanej pracy.

OGÓLNA OCENA: 9/10 – WARTO.
freelancer

 

3. Guru.com – POSIADAM KONTO

freelancer
Dlaczego napisałam „posiadam konto” zamiast „korzystam”? Ano dlatego, że jeszcze nigdy nie skorzystałam.

Co tam można znaleźć?

Przy rejestracji wydawał mi się to dość fajny, trochę niszowy portal. Trochę odstraszał mnie mało przejrzysty wygląd strony, ale w końcu nie jest to najważniejsze. Tutaj już rzadziej pojawiają się oferty w moich kategoriach. Średnio jedno na pół godziny. Mimo to, ani razu nie kandydowałam do żadnej. Nie było nic takiego, co wpasowało się w moje oczekiwania. Niektóre ogłoszenia są nieco komiczne, dużo osób na przykład chciałoby biografię – swoją, ojca lub sąsiada. Wymagają jednak obecności w LA, NYC lub innej równie bliskiej mi mieścinie przez cały czas jej powstawania. Cóż, jakby mnie przyjęli do siebie…

Pomoc w znajdowaniu ofert?

Po przejrzeniu kilka razy tego typu ofert raczej odpuściłam sobie stronę. Serwis nie omieszkał mnie jednak wplątać w newsletter i dwa razy dziennie dostaję maila z fantastycznymi zleceniami w moich kategoriach. Takimi dobranymi do mnie! Jakimi? Postanowiłam wybrać najlepsze smaczki:

  1. Magazyn Podróżniczy numer jeden w Niemczech! To znaczy, jak już powstanie… Bo ja mam super pomysł na niego. Znalazłem stronę, z której przetłumaczysz mi teksty na niemiecki. Tylko nie słowo w słowo, bo to plagiat.
  2. Pisanie artykułów o zdrowiu. Musisz trenować jogę i być Native English.
  3. Korekta całego e-booka po włosku, a później jeszcze przetłumaczenie na angielski. Mam nadzieję, że znasz włoski? Nie? Jak to?
  4. 60 stron tekstu do korekty w języku tureckim. Później przetłumaczenie na angielski i niemiecki. Co Ty, wymiękasz, przecież to na rozgrzewkę zadanie…
  5. … bo potem możesz przetłumaczyć 100 000 słów z japońskiego na niemiecki. Chyba znasz te wszystkie języki, w końcu zaznaczyłaś, że chcesz tłumaczyć.
  6. Do mieszkańców USA, Kanady, Australii, Jamajki, Południowej Afryki lub Puerto Rico. 30 stron o biblijnych „Flower Gardens”. Nie jesteś stamtąd? Niemożliwe.
  7. Kurs o parapsychologii. 40 stron. Na już. Ma być jakość uniwersytecka. Jak to, nie wiesz o co chodzi? To wygoogluj.
Serio? Tylko takie zlecenia tam są?

Przeważają niestety tego typu ogłoszenia. Ludzie tam są nastawieni głównie na dużo pracy małym kosztem. Owszem, przy dokładnym przeszukiwaniu trafiają się w miarę przyzwoite oferty. Mnie jednak strona wystarczająco zniechęca nagromadzeniem ludzkich fanaberii. W moich kategoriach, po odrzuceniu takich kąsków, niewiele niestety zostaje. Dlatego ja spasowałam. Jak chcecie, sami się przekonajcie.

A przynajmniej za darmo?

Są jakieś płatne abonamenty, ale nie zgłębiłam ich z racji tego, że nie korzystałam za bardzo ze strony. Chyba można spokojnie prowadzić darmowe konto, w końcu moje tak sobie istnieje. I nic. Wydaje mi się jednak, że opłacanie dodatkowych funkcji nie zmieniłoby tego, że nie robię tam nic.

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Stosunkowo nieduży ruch.
  • Darmowe konto, z pewnymi ograniczeniami.

WADY:

  • Brak polskiej wersji językowej.
  • Dużo zleceń „z Księżyca”.
  • Newsletter wysyłający losowe, w ogóle niepasujące oferty.
  • Nieprzejrzysty interfejs.
  • Mniejsza ilość ogłoszeń, w porównaniu do poprzedników.

OGÓLNA OCENA: 3/10 – NIE WARTO.
freelancer

4. Outwork.pl – MIAŁAM KONTO

freelancer
Szczerze mówiąc, zapomniałam, dlaczego porzuciłam stare konto na tym portalu. Specjalnie na potrzeby tej recenzji stworzyłam nowe. I szybko sobie przypomniałam, kiedy zobaczyłam ogłoszenia z datą końcową 30.09.2016 lub nawet 7.02.2015. Serwis dogorywa. W miesiącu pojawia się kilka ogłoszeń we wszystkich kategoriach. A szkoda, bo stronka polska, z potencjałem, ładnie się prezentuje. Mogłaby spokojnie zapełnić lukę na naszym rodzimym rynku portali dla freelancerów i być ciekawą alternatywą dla tych zagranicznych. Może wynika to z tego, że niewiele osób decyduje się na zatrudnienie wolnego strzelca?

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Polska strona.
  • Ładnie wygląda.

WADY:

  • W zasadzie umarła.
  • Jedno lub kilka nowych ogłoszeń na miesiąc.

OGÓLNA OCENA: 2/10 – NIE WARTO.
freelancer

5. Useme.eu – MIAŁAM KONTO

freelancer

Portal znany z wystawiania faktur bez firmy. Dokładnie nie wiem, o co chodzi, ale się tym chwalą, więc to raczej fajna sprawa. Jeśli komuś jest to potrzebne – może śmiało korzystać, nawet do rozliczania projektów zewnętrznych z tego, co widzę.

Ale skupmy się na części ze zleceniami.

Tutaj także porzuciłam konto tuż po jego założeniu, ale zalogowałam się na nie, żeby przypomnieć sobie, co było tego przyczyną. Chyba pierwsza rzecz, jaka mnie wtedy zraziła to wymóg dodania portfolio, którego przy rejestracji nie miałam. Ale dlaczego z czasem nie wróciłam?

Zakładam, że problemem była dość mała liczba zleceń. O ile nie jest tak źle, jak w przypadku poprzednika, to i tak w moich kategoriach jest jedno ogłoszenie raz na dzień lub kilka. Chętnych natomiast jest kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt. Prawdopodobnie uznałam, że szkoda czasu i raczej to zdanie podtrzymam, chociaż może z braku laku kiedyś znów zajrzę. A nuż widelec będzie coś wartego uwagi? Póki co jednak skupię się na bardziej zaludnionych serwisach.

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Możliwość wystawienia faktur bez firmy, chyba główne założenie portalu.
  • Przejrzysty interfejs.
  • Darmowe prowadzenie konta.

WADY: 

  • Raptem kilka nowych ogłoszeń dziennie.
  • Dość sporo chętnych do każdej oferty.

OGÓLNA OCENA: 5/10 – ZDECYDUJ SAM, DLA MNIE NIE WARTO.
freelancer

 

6. Freelanceria.pl – MAM KONTO

freelancer
Owszem, mam konto. Nawet drugie. Pierwsze założyłam, kiedy orientowałam się w terenie, że tak to ujmę. Czyli poznając wszelkie portale dla freelancerów. Tak, jak w przypadku poprzedników – założyłam, rozejrzałam się, porzuciłam.

Moje nowe konto ma niespełna tydzień. A powstało, kiedy przypadkiem znów odwiedziłam tę stronę i zobaczyłam świeże ogłoszenie bez odpowiedzi. Była to dość wyjątkowa sytuacja, aż zdecydowałam się aplikować, skoro już tam byłam. Dostałam tę pracę, ciągle czekam na zapłatę – nie chcę wyrokować, bo jeszcze nie ten czas, chociaż mam mieszane uczucia. No ale nie o tym mowa – o zleceniach i ewentualnych przestrogach napiszę w innych częściach.

Wróćmy do strony. Co można o niej rzec?

Jest niewątpliwie najbardziej ryzykowna z nich wszystkich. Prawdopodobnie dlatego, że to zwyczajny serwis ogłoszeń, nie pośrednik między pracodawcą, a freelancerem. Odpukać, ale chyba się przekonałam na własnej skórze o tym. Można sobie psioczyć na prowizje portali freelancer.pl czy upwork.com, ale jednak daje to jakieś bezpieczeństwo transakcji, zobowiązanie dla obu stron i pomoc w razie nieuczciwego potraktowania. Tutaj można jedynie dodać odpowiedź na ofertę, dalej jest się skazanym na siebie samego.

Ile jest tych ogłoszeń?

Niewiele. Najwięcej dla siebie znajdą wszelkiej maści informatycy czy graficy komputerowi. Oni mogą liczyć nawet na kilka ofert dziennie. W pozostałych kategoriach pojawi się coś raz na kilka dni lub tygodni (np.w „Prace edytorskie”) lub nawet miesięcy (np. „Tłumaczenia”). Bardziej jest to katalog zarejestrowanych freelancerów i portfolio wrzuconych tam prac, niż faktyczna strona do poszukiwania ofert od pracodawców.

PODSUMOWANIE:

ZALETY: 

  • Brak opłat za prowadzenie konta.
  • Dostęp do profili innych freelancerów.
  • Brak prowizji od zlecenia.

WADY:

  • Brak pośrednika między stronami – mniejsze bezpieczeństwo.
  • Dość rzadko pojawiają się zlecenia.
  • Niezbyt przyjemna szata graficzna.
  • Każde ogłoszenie ma od kilku do kilkunastu odpowiedzi.

OGÓLNA OCENA: 3/10 – NIE WARTO (CHYBA, ŻE KONIECZNIE CHCESZ UNIKNĄĆ POŚREDNIKÓW I TRAFISZ NA OFERTĘ)
freelancer

7. Oferia.pl – MIAŁAM KONTO

freelancer
Z rozmysłem zostawiłam tę stronę na sam koniec. Powoduje ona we mnie bowiem dość mieszane uczucia.

Jest to serwis z ogłoszeniami dla zleceniodawców i wykonawców, utrzymywany przez Leroy Merlin. Miałam tam swoje konto jakieś pół roku temu, kiedy właśnie po raz pierwszy rozglądałam się na tego typu stronach. Wydaje się całkiem w porządku. Są niezbędne kategorie, także dotyczące prac „pozainternetowych”, w każdej codziennie jakieś zlecenia. Rejestrując się, tworzymy wizytówkę do wglądu dla pracodawcy. Tam trafiają zakończone prace z naszym udziałem oraz ocena, także serwis jest w pewnym sensie jakimś gwarantem podczas przyjmowania zlecenia. Nie wiem do końca, jak to wygląda, czy można się zgłosić po wsparcie w razie np. braku płatności, ale wydaje mi się, że skoro nie są to tylko ogłoszenia i portal nadzoruje jakoś cały proces, to raczej można.

Abonament?

Jest do wykupienia konto premium za 19 zł miesięcznie – bez niego jest ograniczona liczba zgłoszeń do śmiesznych 10 na cały miesiąc. Można by było się z tym jakoś pogodzić, zajrzeć od czasu do czasu, może na coś się załapać. Ale…

„Portal, z którego nie wypiszesz się tak łatwo…”

Tak, jest on zakwalifikowany do listy o takiej nazwie. Nie to jest jednak najgorszy aspekt rejestracji. Kiedy zakładałam konta podczas przeglądania stron i zbierania o nich opinii, to zostawiałam je na pastwę losu, dopóki nie zdecydowałam się na poważnie zająć freelancingiem. Naturalnym jest, że o niektórych zapomniałam. O tym nawet udało mi się na chwilę. Dopóki nie wpisałam swojego imienia i nazwiska w google. Aż zrobiłam się czerwona, kiedy zobaczyłam, że dzięki oferii każdy ma wgląd do moich danych osobowych. O ile imię i nazwisko rozumiem, o tyle numer telefonu czy adres nie powinny być dostępne dla każdego, na kliknięcie myszką. Za dość mętną możliwość zarobku zatem sprzedajemy swoją prywatność. Być może komuś nie będzie to przeszkadzało. Ja się na to nie zgadzam i znalazłam w internecie sporo osób o takim samym zdaniu.

Da się usunąć konto?

I tutaj właśnie przechodzimy do kwestii wypisania się. Na stronie próżno szukać opcji „usuń konto”. Trzeba napisać stosowny mail do oferii z prośbą o skasowanie wszystkich danych osobowych, na który oni po kilku dniach odpowiadają pozytywnie (nie mają wyboru, takie jest prawo). To nadal nie jest jednak koniec, bo nim pamięć podręczna google usunie profil też mija kilka chwil. Podczas których wszyscy mogą zdobyć nasze prywatne dane.

PODSUMOWANIE:

ZALETY:

  • Polski portal.
  • Dość spora liczba ofert jak na rodzime warunki.
  • Wizytówka freelancera (czy też wykonawcy, jak jest to tam nazwane).
  • W miarę przejrzysta strona.

WADY:

  • Najważniejsza – sprzedaż danych osobowych.
  • Problemy z usunięciem profilu.
  • Tylko 10 zgłoszeń na miesiąc z darmowym kontem.
  • Całkiem duża konkurencja.

OGÓLNA OCENA: 1/10 – ZDECYDOWANIE NIE WARTO.

 

freelancer

 

Uff. Wydaje mi się, że chyba wspomniałam o każdej stronie, z którą miałam jakoś do czynienia. Jeśli przypomną mi się jakieś lub wy dacie mi znać o innych, to napiszę kolejny wpis na ten temat.

Pamiętajcie, że mówię tylko o swoich odczuciach i subiektywnych doświadczeniach. Najlepiej się przekonacie na własnej skórze, jeśli chcecie.

Dajcie znać, czy pomysł na cykl wam się spodobał, czy warto pisać na ten temat? Podzielcie się też swoimi doświadczeniami w komentarzach.

A ja na razie uciekam, bo spędziłam dobre 5 godzin pisząc to i najwyższa pora dać udręczonemu umysłowi odpocząć.